Do modnych butów wracam kilka razy w sezonie, bo dobrze dobrana para potrafi zmienić nawet najprostszy zestaw. Lubię sprawdzać, jak ten sam fason działa z jeansami, sukienką albo garniturowymi spodniami, dlatego zebrałam połączenia, które najłatwiej odtworzyć z własnej szafy.
Jak wybieram modne buty w tym sezonie?
Najbardziej przekonują mnie fasony, które nie kończą życia po jednym wyjściu. Patrzę na kolor, materiał i wygodę, bo nawet najładniejsze buty przestają cieszyć, kiedy obcierają albo kompletnie nie pasują do reszty garderoby.
W praktyce najlepiej sprawdzają mi się modele, które można nosić na kilka sposobów. Czarne loafersy pasują do pracy i weekendowych jeansów, sneakersy przełamują elegancką sukienkę, a smukłe kozaki potrafią nadać charakter zwykłej dzianinowej spódnicy.
Loafersy z prostymi jeansami
To zestaw, do którego wracam wtedy, gdy chcę wyglądać schludnie, ale bez przesadnego strojenia się. Wybieram proste jeansy z nogawką sięgającą tuż nad kostkę, koszulę z miękkiej bawełny i skórzane loafersy w czarnym albo bordowym kolorze. Krótsza nogawka pozwala wyeksponować buty, a mocniejsza podeszwa dodaje całości nowoczesnego charakteru.
Przy takim połączeniu lubię dorzucić małą torebkę na krótkim pasku i pasek w kolorze zbliżonym do obuwia. Jeśli koszula jest biała, bordowe loafersy robią za ciekawy akcent, bez potrzeby dokładania dużej biżuterii. Cienka skarpetka może wyglądać fajnie, ale wybieram ją tylko wtedy, gdy jej kolor współgra z jeansami.
Sneakersy i sukienka midi na co dzień
Masz w szafie sukienkę, która wydaje Ci się zbyt elegancka na zwykły dzień? U mnie najprościej przełamać ją jasnymi sneakersami. Najlepiej działa sukienka midi z dzianiny, bawełny albo lejącej wiskozy, bo sportowe buty zdejmują z niej oficjalny charakter, ale nie zaburzają kobiecych proporcji.
- dzianinowa sukienka midi w kolorze czekoladowym, granatowym albo czarnym,
- proste sneakersy w bieli lub odcieniu kremowym,
- krótka kurtka jeansowa albo luźna marynarka,
- torebka na ramię i delikatne kolczyki.
Krótka kurtka podkreśla talię i dobrze równoważy długość midi. Przy bardzo obszernej sukience unikam masywnych sneakersów, bo sylwetka może optycznie zrobić się ciężka. Wtedy lepiej wybieram smuklejszy model z niską cholewką.
Baleriny z szerokimi spodniami
Baleriny wróciły do moich stylizacji głównie dlatego, że dają lekki efekt bez wysokiego obcasa. Łączę je z szerokimi spodniami z lejącego materiału, topem na ramiączkach i krótkim kardiganem. Ten fason butów dobrze wygląda przy odsłoniętej części stopy, więc spodnie powinny kończyć się kilka centymetrów nad podłogą, a nie zasłaniać całego obuwia.
Najbardziej lubię baleriny z delikatnym paskiem albo kwadratowym noskiem. Czarne pasują do niemal każdej kolorystyki, natomiast czerwone lub metaliczne potrafią ożywić spokojny zestaw. Nie wybieram ich na bardzo długie spacery po nierównym terenie, bo cienka podeszwa nie zawsze daje odpowiednie podparcie.
Kitten heels do garniturowych spodni
Krótki, smukły obcas jest dla mnie ciekawym środkiem między płaskimi butami a klasycznymi szpilkami. Zestawiam go z garniturowymi spodniami z wysokim stanem, prostym topem i marynarką o lekko luźniejszym kroju. Taka proporcja wydłuża nogi, ale nadal pozwala zachować swobodny charakter stylizacji.
Przy beżowych lub szarych spodniach wybieram buty w kolorze burgundowym, głębokiej zieleni albo klasycznej czerni. Jeśli cały zestaw jest już mocno dopasowany, wolę prostą, gładką cholewkę bez dużych ozdób. Kitten heels wyglądają subtelnie, choć nie zawsze są tak stabilne, jak obiecuje ich niski obcas, dlatego na intensywny dzień stawiam na model z paskiem przy kostce.
Kozaki za kolano ze spódnicą mini
To propozycja z większym charakterem, ale da się ją łatwo oswoić. Kozaki za kolano łączę ze spódnicą mini o prostym kroju, grubszymi rajstopami i miękkim swetrem oversize. Najlepiej, gdy między cholewką a dołem spódnicy zostaje tylko niewielki fragment rajstop — dzięki temu stylizacja wygląda spójnie, a nie przypadkowo.
Żeby całość nie była zbyt ciężka, wybieram jeden spokojny kolor bazowy, na przykład czerń, brąz albo grafit, i przełamuję go jasnym swetrem. Przy dopasowanej spódnicy nie dokładam obcisłej góry, bo proporcje robią się zbyt ciasne. Ten zestaw jest efektowny, ale mniej praktyczny podczas deszczu i błota, szczególnie gdy kozaki mają zamszową cholewkę.
Najłatwiej zmieniam charakter stylizacji samym obuwiem. Te same jeansy i biała koszula z loafersami wyglądają bardziej elegancko, ze sneakersami stają się weekendowe, a z balerinami zyskują delikatniejszy, lżejszy efekt. Dlatego zamiast kompletować osobny zestaw do każdej okazji, wolę mieszać buty z tym, co już mam w szafie.