Nie wierzę w ubrania przypisane na sztywno do jednej sylwetki, bo liczy się nie tylko figura, ale też wygoda, charakter stylizacji i to, jak czujesz się przez cały dzień. Mimo to odpowiednie proporcje potrafią zrobić mega różnicę, dlatego pokazuję Ci, jak sama patrzę na fasony i połączenia.
Jakie ubrania do jakiej figury? Zaczynam od proporcji
Kiedy myślę o tym, jakie ubrania do jakiej figury pasują najlepiej, nie dzielę kobiet na zamknięte szufladki. Bardziej interesuje mnie to, co ubranie robi z sylwetką: czy zaznacza talię, wydłuża nogi, dodaje objętości w górnej części albo spokojnie równoważy szersze biodra.
Najczęściej przyglądam się trzem rzeczom: linii ramion, miejscu zaznaczenia talii i długości dołu. To właśnie te detale decydują, czy zestaw wygląda lekko, czy zaczyna niepotrzebnie przytłaczać. Nie ma też sensu wybierać fasonu tylko dlatego, że teoretycznie pasuje do konkretnego typu figury, jeśli materiał gniecie się po godzinie albo krój ogranicza ruchy.
Sukienka kopertowa, kiedy lubię podkreślić talię
Sukienka kopertowa jest jednym z najprostszych fasonów do stylizowania, bo wiązanie pozwala dopasować talię bez efektu ciasnego paska. Przy sylwetce z mocniej zaznaczonymi biodrami miękko układająca się spódnica tworzy płynną linię, a dekolt w serek przyciąga wzrok wyżej. Przy bardziej prostych proporcjach wiązanie dodaje kształtu, którego nie trzeba budować wieloma warstwami.
Lubię zestawiać ją z botkami na niewysokim obcasie i krótką kurtką, gdy zależy mi na mniej oficjalnym efekcie. Latem podobną rolę spełnią sandały oraz mała torebka na krótkim pasku. Uważam tylko na bardzo cienką wiskozę, bo potrafi się podwijać i mocno gnieść w praniu. W codziennym życiu lepiej sprawdza się mieszanka z bawełną albo materiał o nieco większej gramaturze.
Marynarka i proste spodnie dla równowagi sylwetki
Tu robię mały trik z proporcjami: dopasowaną marynarkę łączę z prostymi spodniami z wysokim stanem. Taki zestaw może dobrze działać przy figurze klepsydry, ale też przy sylwetce prostokątnej, jeśli marynarka ma delikatne wcięcie i nie kończy się dokładnie w najszerszym miejscu bioder.
- marynarka do połowy bioder albo lekko dłuższa,
- spodnie z prostą nogawką i stabilnym paskiem w talii,
- gładki top, który nie konkuruje z fasonem marynarki,
- mokasyny, loafersy lub proste sneakersy.
Kolorystycznie najłatwiej zacząć od dwóch zbliżonych odcieni, na przykład granatowej marynarki i ciemnych jeansów. Sylwetka wygląda wtedy spójnie, a buty mogą wprowadzić kontrast. Przy krótszym tułowiu nie wybieram bardzo długiej marynarki z dużymi kieszeniami, bo wizualnie zabiera nogom kilka centymetrów.
Spódnica midi z dopasowaną górą
Masz w szafie spódnicę midi, która dobrze wygląda na wieszaku, ale trudno ją połączyć? Ja zaczęłabym od prostej, dopasowanej góry: cienkiego swetra, koszulki z bawełny albo topu z dekoltem w łódkę. Dłuższy dół sam w sobie przyciąga uwagę, więc góra nie musi mieć falban, szerokich rękawów ani wielu ozdób.
Przy szerszych biodrach dobrze wypada model o kroju A, który odchodzi od ciała bez opinania. Przy pełniejszym biuście podobny efekt daje spódnica z wysokim stanem i spokojna góra w jednolitym kolorze. Nie trzymałabym się jednak kurczowo zasady, że midi zawsze wymaga obcasa. Płaskie baleriny albo sneakersy tworzą lżejszy, bardziej codzienny zestaw, choć przy bardzo długiej spódnicy mogą optycznie skrócić nogi.
Jakie ubrania do jakiej figury przy stylizacji z jeansami?
Jeansy są chyba najlepszym przykładem na to, że jeden fason nie pasuje każdej osobie tak samo. Przy krągłościach zwykle wybieram sztywniejszy denim z domieszką elastanu, średnim lub wysokim stanem i prostą nogawką. Przy smukłej, prostej sylwetce można pozwolić sobie na jeansy barrel, mom fit albo szerokie nogawki, bo ich objętość dodaje stylizacji wyrazistości.
Do szerokich spodni dobieram krótszą kurtkę, wpuszczoną koszulę albo top kończący się w okolicy talii. Dzięki temu dół nie zabiera całej sylwetki. Z kolei do wąskich jeansów lubię większy kardigan i sztywniejsze mokasyny, bo kontrast dopasowanej nogawki z obszerną górą wygląda swobodnie, ale nie przypadkowo.
Na budżetową wersję takiego zestawu nie potrzeba nowych rzeczy od stóp do głów. Wystarczy zmienić pasek, podwinąć nogawkę albo zamienić elegancką koszulę na zwykły T-shirt. Najważniejsze, żeby jeans nie uciskał po całym dniu i nie wymagał ciągłego poprawiania po każdym wyjściu z domu.
Kolorowa góra, spokojny dół i jeden mocniejszy dodatek
Kiedy ubrania mają już różne fasony, ale stylizacja nadal wydaje się nijaka, dokładam kolor. Przy sylwetce typu gruszka intensywniejsza góra może równoważyć proporcje z prostym, ciemniejszym dołem. Przy figurze odwróconego trójkąta robię odwrotnie: spokojniejszy top łączę ze spódnicą albo spodniami w jaśniejszym kolorze, czasem z delikatnym wzorem.
Nie chodzi mi o przebieranie się w kilka modnych trendów naraz. Wystarcza jeden mocniejszy element, na przykład kobaltowy kardigan, wiśniowa torebka albo apaszka w geometryczny wzór. Reszta może zostać neutralna: biała koszula, granatowe spodnie i proste buty. Taki zestaw łatwiej odtworzyć z własnej szafy, a po praniu nie okazuje się jednorazową stylizacją do zdjęcia.
Najbardziej lubię, gdy jeden element potrafi zmienić cały efekt. Ta sama sukienka kopertowa z trampkami staje się codzienna, z botkami wygląda bardziej miejsko, a z delikatnymi sandałami pasuje na letnie wyjście. Dlatego zamiast szukać jednej odpowiedzi na pytanie, jakie ubrania do jakiej figury są najlepsze, patrzę na możliwość miksowania fasonów, długości i dodatków. Wtedy ubrania naprawdę pracują na co dzień, a nie tylko dobrze wyglądają w przymierzalni.