Kiedyś na zimowe wesele wybierałam lekką sukienkę, a potem próbowałam ratować się cienkim żakietem i marznięciem przy wyjściu. Dziś zwracam uwagę przede wszystkim na materiał, długość i okrycie, bo elegancka stylizacja ma też pozwalać normalnie przeżyć cały wieczór.
Wesele zimą – jaka sukienka sprawdza się u mnie?
Najczęściej zaczynam od fasonu midi z dłuższym rękawem. Taka długość wygląda odświętnie, dobrze współgra z kryjącymi rajstopami i nie kłóci się z płaszczem. Przy zimowej uroczystości lubię materiały, które mają trochę ciężaru: aksamit, welur, grubszą satynę albo tkaninę z domieszką wełny.
Nie oznacza to, że każda sukienka musi być zabudowana od góry do dołu. Jeśli wybieram dekolt w serek albo odkryte ramiona, równoważę je długim rękawem, większą długością lub porządnym wełnianym płaszczem. Dzięki temu całość nadal jest kobieca, ale nie wygląda jak letnia stylizacja przeniesiona na siłę do grudnia.
Aksamitna midi w głębokim kolorze
Aksamit robi robotę, gdy zależy mi na odświętnym efekcie bez dokładania dużej liczby ozdób. Najbardziej podoba mi się w odcieniach butelkowej zieleni, bordo, granatu albo śliwki. Fason midi z zaznaczoną talią i lekko rozkloszowanym dołem daje eleganckie proporcje, a przy tym dobrze wygląda z kryjącymi rajstopami.
Do takiej sukienki dobieram proste czółenka na stabilnym obcasie albo skórzane botki z wąską cholewką. Botki są dla mnie wygodniejszą opcją, jeśli wiem, że będę dużo chodzić, choć przy bardzo ozdobnej kreacji potrafią wizualnie skrócić nogi. Wtedy wybieram rajstopy w kolorze zbliżonym do obuwia i dokładam małą kopertówkę bez połysku.
Wesele zimą – jaka sukienka do jasnych dodatków?
Jeśli mam ochotę na coś lżejszego, sięgam po sukienkę w kolorze szampańskim, pudroworóżowym albo chłodnym błękicie, ale wybieram wtedy cięższy materiał i długość midi. Jasna kreacja nabiera zimowego charakteru dzięki dodatkom w kontrastowym kolorze.
- czarne lub ciemnobrązowe kryjące rajstopy,
- zamszowe czółenka albo eleganckie botki,
- mała torebka w kolorze bordo, granatu lub czekoladowego brązu,
- krótki płaszcz z wełnianej tkaniny.
To zestaw, który nie wymaga cekinów ani dużej biżuterii. Przy jasnej sukience lubię ograniczyć dodatki do kolczyków i jednej delikatnej bransoletki, bo całość jest wtedy miękka i bardziej subtelna. Zbyt dużo błyszczących elementów może sprawić, że stylizacja zacznie wyglądać trochę chaotycznie.
Sukienka z długim rękawem i wyrazistą biżuterią
Czasem najprostszy fason daje najlepsze tło dla dodatków. Gładka sukienka z długim rękawem, prostą górą i lekko dopasowanym dołem może wyglądać bardzo elegancko, jeśli dołączę do niej większe kolczyki, sztywniejszą kopertówkę i buty w mocniejszym kolorze.
Przy takim zestawie wybieram raczej czarną, granatową albo czekoladową bazę. Biżuteria przejmuje wtedy uwagę, ale nie konkuruje z krojem. Lubię ten wariant szczególnie wtedy, gdy nie mam ochoty kupować specjalnej kreacji — podobny efekt można zbudować z prostej sukienki, którą później wykorzystam także na kolację czy inne wyjście.
Satynowa sukienka pod wełnianym płaszczem
Satyna nie kojarzy się od razu z zimą, ale w odpowiedniej oprawie może wyglądać naprawdę dobrze. Wybieram model o długości midi, najlepiej w głębokim granacie, czerni albo ciemnej czerwieni, a na wierzch zakładam płaszcz z wełnianej tkaniny. Kontrast śliskiego materiału i matowego, cięższego okrycia sprawia, że stylizacja nie jest płaska.
Do satyny dobieram delikatne sandałki tylko wtedy, gdy wiem, że większość czasu spędzę w ogrzewanym wnętrzu. Na zimowe warunki praktyczniejsze są zabudowane czółenka. Sukienka może się też lekko gnieść, szczególnie po dłuższym siedzeniu, więc nie traktuję jej jako najbardziej bezproblemowej opcji, ale za to świetnie sprawdza się, gdy zależy mi na smukłej, płynnej linii.
Cekiny w spokojniejszym, zimowym wydaniu
Cekiny zostawiam na stylizację, w której kreacja ma grać pierwsze skrzypce. Najlepiej czuję je na prostym fasonie midi albo długiej sukience z zabudowaną górą. Granatowe, grafitowe i ciemnozielone cekiny są dla mnie łatwiejsze do zestawienia niż bardzo jasne, mocno połyskujące kolory.
Resztę ograniczam do minimum: gładkie rajstopy, proste szpilki lub czółenka i mała torebka bez dodatkowych aplikacji. Nie dokładam dużego naszyjnika, bo przy błyszczącej tkaninie szybko robi się za dużo. Jeśli cekinowy materiał drapie albo ma sztywną podszewkę, nie udaję, że tego nie ma — na całonocne wesele wygoda potrafi być ważniejsza niż efekt na zdjęciu.
Najłatwiej zmieniam charakter każdej z tych stylizacji za pomocą okrycia i butów. Aksamit z botkami staje się bardziej praktyczny, satyna z czółenkami wygląda delikatniej, a prosta sukienka z dużymi kolczykami dostaje wieczorowego charakteru. Dlatego zamiast szukać jednej idealnej odpowiedzi na pytanie, jaka sukienka na wesele zimą będzie najlepsza, najpierw patrzę na to, co już mam w szafie i w czym naprawdę wytrzymam kilka godzin.